Moc wszystkiego

Dziś B. był ze mną. Najpierw posiedzieliśmy u dziadków, skąd wybraliśmy się na spacer, na którym omawialiśmy sprawy kosmosu, mocy kosmosu i czy kosmos jest niezniszczalny. Trudna dyskusja z siedmiolatkiem na temat wszechświata, wszechświatów równoległych i ich ewentualnej zagłady. Doszliśmy do wniosku, że tylko „moc wszystkiego” mogłaby zniszczyć kosmos.

Po obiedzie przenieśliśmy się do mnie. Trochę pograliśmy, poczytaliśmy i zaraz pojawiły się dziewczyny z prezentami – dla mnie książka na imieniny, dla dzieciaków zeszyty z fajnymi okładkami. Popołudnie spędziliśmy w czwórkę na spacerze, w domu na grach, czytaniu i rysowaniu. B. świetnie akceptuje moją żonę A., doskonale się dogadują, choć on często jest niecierpliwy, gdy A. mu coś opowiada. Z O. troszkę się jeszcze przepychają i chciałbym, żeby O. przestała już tak często się z nim drażnić   – on ma jednak niższy próg odporności na żarty dziecięce.

Dziś absolutne zaskoczenie – B. w powrotnej drodze stwierdził, że chce w weekend spać u nas, a nie jak dotąd u dziadków. Fantastycznie – jakoś się zorganizujemy i może przez 3 noce od soboty do wtorku będzie spał. Jak zatęskni za dziadkami, to najwyżej przeniesie się na jedną noc do nich.

Świetny artykuł we „Wprost” pt. Kastrowanie córek – poleciłem A., bo okazuje się, że być dobrą matką córki też nie jest łatwe.