Cholerne wakacje

No i B. wyjechał ze swoją mamą nad morze na 2 tygodnie. Już tęsknię. A wróci na 4 dni i znowu pojedzie – tym razem w góry. W przerwie między wyjazdami będzie u mnie na jedną, a może na 2 noce. Już się cieszę na rok szkolny, bo będzie u mnie częściej, będziemy razem odrabiać lekcje. Mój plan zajęć na pierwsze półrocze na szczęście pozwoli mi być z nim nawet codziennie, mam nadzieję, że jego również. Bardzo się cieszę na te wspólne dni.

Takie wyjazdy budzą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się, że spędzi miło wakacje, że spotka się z innymi ludźmi, że zobaczy różne miejsca. Z drugiej jednak to straszne nie wiedzieć, co robi moje dziecko, z kim jest (no niby z matką, ale z kim jeszcze), czego się uczy, co nowego poznaje beze mnie.

O. z kolei wyjeżdża na obóz 10 sierpnia, ale blisko i wiem, co będzie robić – tak mi się przynajmniej wydaje. Mam nadzieję, że nie będzie robiła nic głupiego, ale cóż – wiek ma swoje prawa i nie nad wszystkim da się zapanować. Liczę na jej rozsądek i poczucie własnej wartości, bo chyba najgorsze jest to, że w tym wieku chce się robić to, co inni – niekoniecznie najmądrzejsi i najrozsądniejsi.