Jak łączyć funkcje
No cóż – oprócz bycia ojczymem jestem również trenerem mojej córki i łączenie tych dwóch funkcji nie okazuje się łatwe. Jak łączyć te dwie funkcje? Jak być dobrym trenerem, a jednocześnie ojcem? Czasami w czasie treningu zdaję sobie sprawę, że córkę traktuję inaczej niż pozostałych zawodników, choć jednak staram się jej nie faworyzować, ale również nie wymagać więcej. Nadal nie wiem, jak do niej dotrzeć z przekazaniem swojej wiedzy, doświadczenia i sprawić, żeby była coraz lepsza. Zbyt często odpuszczam jej coś, czego nie odpuściłbym innym. Często trener jako trener po prostu opieprzy zawodnika, że czegoś nie robi, że powtarza mu się coś wiele razy, a zawodnik nie wykonuje zadania, czy nie poprawia danego elementu. W ostateczności rezygnuje z trenowania takiego zawodnika. Z córką tak się nie da. Chciałoby się, żeby była coraz lepsza, jakoś jej pomóc, ale ja po prostu nie wiem jak.
Często obserwuję na zawodach rodziców-trenerów i niestety nie wygląda to najlepiej. Rodzice swoje niespełnione ambicje chcą realizować poprzez swoje dzieci, a te nie wiedzą zupełnie o co im chodzi albo stają się nadambitne. Nie chciałbym takiej sytuacji, nie chciałbym, żeby ambicja i wola zwycięstwa górowały nad rozsądkiem, nad myśleniem i umiejętnością podejmowania szybkich i trafnych decyzji. Chciałbym, żeby moja córka startowała w zawodach bez nerwów, żeby myślała co robi i dlaczego, a nie wyłączała się pod wpływem stresu. Nie wiem, bo ona nie umie tego określić, skąd się bierze u niej ten stres – czy jest to związane z samym startem, że inni ją obserwują, czy też z chęcią bycia najlepszym i koniecznością zdobycia jakiegoś punktowanego miejsca.
Rywalizacja sportowa dla mnie jest tylko częścią życia, nie życiem samym w sobie. To dodatek, hobby, a nie sposób na życie. Są w życiu ważniejsze sprawy niż sport. I to chciałbym jej przekazać, że ma się dobrze bawić i poprawiać swoje osiągnięcia, ale nie musi koniecznie wygrywać, a jak nie idzie, to musi wiedzieć, co zrobiła źle. Musi wiedzieć, żeby poprawić następnym razem, ale nie ma tragedii, jak nie wygra. Najważniejszy jest postęp. Niestety nie zawsze O. wyciąga wnioski z tego, co robi źle, nie poprawia i nie pamięta o omawianych elementach, a ja nie wiem, jak od niej wymagać. Czasem mam ochotę po prostu powiedzieć jej, żeby znalazła sobie innego trenera, bo ja nie jestem w stanie z nią pracować skoro nie umie zapamiętać kilku prostych uwag. Z drugiej jednak strony byłoby to za proste, rodzaj ucieczki – trzeba stawić czoła wyzwaniu i znaleźć sposób dotarcia do niej. Tylko jak?
przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. pozdrawiam i będę tu wracał
Dziękuję za odwiedziny. Postaram się pisać regularnie i coraz lepiej.
jeśli komukolwiek ma to pomóc to liczy się szczerość a nie styl. pozdr.