Trzy dni z B.

B. wrócił i spędził z nami prawie 3 dni. W środę poszliśmy do dziadka na imieniny i trochę posiedzieliśmy. B. chciał pójść na spacer i powiedział „Tatusiu – pójdziemy na spacer?” Na to my, że razem wszyscy możemy iść i w tym momencie zobaczyłem w jego oczach lekkie rozczarowanie – on chciał iść tylko ze mną. Tak jakoś posterowaliśmy, że poszliśmy tylko we dwóch. Odprowadziliśmy A. do przejścia dla pieszych, a sami poszliśmy w kierunku lasku. Uwielbiam te nasze spacery, gdy B. wymyśla różne postaci i wciela się w nie, a mi każe wymyślać coś dla siebie.

TapiryW czwartek byliśmy w odwiedzinach u babci, w ZOO i po prostu spędziliśmy razem trochę czasu. B. głaskał tapiry i bardzo mu się spodobały – prześmieszne. Spędziliśmy calutki dzień poza domem.

Mieliśmy również kilka drobnych spięć wychowawczych. B. czasem zbyt agresywnie reaguje, sprawia czasem ból (czasem sobie z tego nie zdaje sprawy, ale często jednak wie co robi). Musieliśmy mu wytłumaczyć, że takie zachowanie jest złe, że nie można agresywnie reagować, że trzeba próbować panować nad swoimi złymi emocjami i nie wolno krzywdzić innych. Inna sprawa, która nas zajęła, to niechęć B. do pomagania w różnych pracach domowych. Miał pozmywać kilka talerzy i szklanek – duży problem. Ale jakoś mu wyjaśniliśmy, że wszyscy coś w domu robią. To jest problem, który ciągnie się za B. od zawsze – jeśli we własnym domu coś czasem zrobi, to już u dziadków zawsze był obsługiwany i chyba tego samego oczekuje od nas. Ale u nas tak nie ma, zresztą u dziadków już też nie, bo mama po operacji na pewno mu nie będzie podtykała pod nos wszystkiego. Trzeba nad tym pracować, delikatnie i powoli, ale cały czas.

Ogólnie jednak spędziliśmy fantastycznie 3 dni (niecałe). Wyciągnęliśmy z piwnicy klocki O. i zaczęliśmy coś układać. B. ułożył małe prywatne ZOO dwóch indian z pokojem na piętrze. A dziś B. jest już w górach i wróci za 2 tygodnie. W dodatku podobno nie ma tam zasięgu, więc nie wiem, czy sobie z nim porozmawiam.Domowe zoo LEGO