W co się bawimy, czyli subiektywny ranking gier i zabaw siedmiolatka cz. 1.

Trudno będzie mi uszeregować taki ranking gier i zabaw, które lubi B. i które lubię ja. Opiszę po prostu bez nadawania im priorytetów, bo te się zmieniają w zależności od nastroju i sytuacji.

Zabawy na świeżym powietrzu

B. uwielbia chodzić na spacery i bawić się w wyimaginowane postaci. Często przybierają jakieś dziwaczne kształty, na ogół są to walki z wyimaginowanymi przeciwnikami, opowiadane i pokazywane. Często są to postaci z kreskówek, olbrzymy, Gormiti. Ważne są różne siły natury, potwory lodowe, ogniste, plazmowe.

Piłka nożna – ciężka sprawa, bo B. chce stać zawsze na bramce, a ja mam strzelać. Niestety trudno mu przychodzi przegrywanie, więc bardzo się denerwuje, gdy mu strzelę bramkę. Nie za bardzo się pali do strzelania i kiwania. Nie chce się nauczyć strzelać. Woli stać na bramce, ale czasem daje się namówić na zmianę ról.

WążPoszukiwania różnych zwierząt – kiedyś wybraliśmy się do lasu na poszukiwanie węży – z aparatem fotograficznym i notatnikiem. Duża frajda – rysowaliśmy mapę terenu, która była wolna od węży, czyli bezpieczna. Na szczęście żadnych węży ani żmij nie zaobserwowaliśmy, ale zabawa świetna. Na każdym spacerze niemalże staramy się obserwować jakieś zwierzaki.

Głupi Jaś - w głupiego Jasia graliśmy z O. nad morzem. B. bardzo się to podobało. Oczywiście najlepiej, jak ja byłem głupim Jasiem. Ogólnie całkiem fajna, choć męcząca fizycznie.

Liczenie samochodów - zabawa absolutnie ratunkowa. Jak B. nie miał na nic ochoty, żadna zabawa go nie interesowała, to liczyliśmy przejeżdżające samochody, ale tylko o określonym kolorze. Znany jest wariant liczenia samochodów o określonych cyfrach na tablicy rejestracyjnej.

Gry i zabawy domowe

Żołnierzyki oczywiście to numer 1 wszelkich zabaw. Różne są wariacje żołnierzykowe. Żołnierze przeciwko dinozaurom, smokom (Plasma Dragons), rycerzom albo dinozaury na dinozaury, rycerze i żołnierze. Do tego budujemy fortece z klocków Lego czy innych większych, bo szybciej się buduje.

Duel MastersRysowanie - B. dużo i chętnie rysuje. Często są to właśnie jakieś walki, ale też życie morskie, delfiny, rekiny, statki. Często chce, żebym ja mu coś narysował. Wspólne rysowanie jest świetne, choć ja za grosz nie mam talentu. Ale jemu to nie przeszkadza. I tak ciągle lepiej od niego rysuję :)

Karty – różne karty, najczęściej wojna, ale też bardzo często gramy kartami Duel Masters. B. lubi oglądać rysunki i sprawdzać jaką i ile mocy ma dana postać. Oczywiście nie gramy tak, jak mówią reguły tej karcianki. Nawet chciałem mu kupić starter pack, ale stwierdził, że woli grać po swojemu – w stylu zwykłej wojny. No i oczywiście tak, żeby wygrać.

Bierki – dzięki dziewczynom B. poznał bierki i bardzo mu się spodobały. Początkowo było trudno go namówić, bo jak policzył na początku, że przegrywa, to rezygnował z dalszej gry. Jednak gdy zobaczył, że w późniejszej fazie można się odegrać i wygrać całą partię, zaczął grać z dużą przyjemnością i wprawą. Gra bardzo dobra, uczy nie tylko zręczności, ale też cierpliwości.

Gry komputerowe – oczywiście, że gramy. Chciałbym spotkać ojca siedmioletniego chłopca, który mając komputer nie gra z synem w gry komputerowe. Gry komputerowe zostawię jednak na następny odcinek, bo to całkiem rozbudowany i często kontrowersyjny temat.