Pozarażani, czyli powrót syna

Tytuł trochę żartobliwie, ale faktycznie coś się złego dzieje, jeśli chodzi o zdrowie. B. wrócił z gór i spędził u nas 2 dni. W górach nabawił się grypy jelitowej (diabli wiedzą co to jest) i oczywiście jeszcze trochę miał sensacji u nas, ale ogólnie mu przeszło, mimo że był osłabiony. Wczoraj O. się kiepsko czuła, ale jej przeszło. Dziś my z A. mamy lekko podwyższoną temperaturę i ogólnie kiepsko się czujemy.

B. bardzo zadowolony z wyjazdu. Chodził po górach i zbierał pieczątki na GOT (Górską Odznakę Turystyczną). Dobry z niego piechur i bardzo lubi spacery. A u nas świetnie się bawili z O. Oczywiście klocki Lego były na topie, bo chyba oboje to lubią. O. dawno nic nie układała i wyglądała na dość pochłoniętą. Czasem przyjemnie jest powrócić do dzieciństwa.

Najbardziej mnie ucieszyło jedno zdanie, które B. powiedział do mnie w samochodzie, gdy go z domu odebrałem i jechaliśmy do mnie. Powiedział: „Stęskniłem się za O. i A.”. Tak miło mi się zrobiło.