Wracamy do normalności
Już po pierwszym tygodniu szkoły. Dzieci w zasadzie znają swoje plany zajęć, choć my jeszcze nie. Na razie jeszcze nasze życie trochę niepoukładane, ale powoli zaczyna nabierać jakiegoś rytmu. B. dziś u nas śpi. Wychodzi na to, że będę go odbierał ze szkoły we wtorki, przenocuje u nas, a w środę zaprowadzę go do szkoły. Do tego co drugi weekend od piątku do niedzieli, choć przypuszczam, że na co drugim się nie skończy. Zdecydowanie wolę i walczę o to, żeby B. spędzał czas ze mną, a nie ze znajomymi swojej matki (jej wtedy nie ma) lub z jej rodzicami, do których jeździć nie lubi za bardzo. W każdym razie cieszę się, że w tygodniu będzie spał u nas i będzie od nas szedł do szkoły.
O. plan już też prawie ustalony. Oprócz lekcji jeszcze 2 razy angielski i 2 treningi w tygodniu – pozostały czas na naukę i czytanie. Ona oczywiście chciała częściej na treningi, ale do stycznia nie ma potrzeby. W styczniu się zintensyfikuje treningi w czasie zgrupowania i zawodów. A za 2 książki do angielskiego zapłaciliśmy 50 zł – to 1/4 ceny wszystkich pozostałych podręczników. POWARIOWALI. Pani od religii kazała się dzisiaj O. uśmiechać na lekcji. Jak się będzie jej czepiać, to się chyba do niej przejdę i porozmawiam.
Rozwiązał się Sejm. Uff – nareszcie. Wracamy do normalności.
Pobrano z http://www.money.pl/
Przyzwyczaj się. U mnie jedna kosztuje ~42zł…
To jest absolutnie nienormalne. Chyba się wypiszę z tego kraju. Tylko obietnice bez pokrycia tu królują.
Podoba mi się Twoja postawa w walce o opiekowaniu się swoim synem . Szkoda ,że tak niewielu ojców podchodzi do tego w taki sposób jak Ty. I przyznam się ,że nie rozumiem (logicznie rozumując ) dlaczego Twoja była żona nie wpadnie na pomysł zostawiania dziecka z ojcem a nie ze znajomymi .Czy to na zasadzie „na złość babci odmroże sobie uszy „? Nie znam dokładnie Twojej sytuacji i nie wiem czy Twoja ex spotkania synia z Toba i Twoją obecną rodzina traktuje jak dopust boży ale jesli tak to zachowuje się dokładnie tak jak większość kobiet w takiej sytuacji . Ja tez mam taką w rodzinie . Przez to straciłam szansę nawet na pokazanie pasierbicy(boże co za słowo) jakim jestem czŁowiekiem i ,że nie wszystko wygląda tak jak Jej matka pokazuje .Przykro mi z tego powodu …Pozdrawiam .
Na szczęście moja ex ma tyle zajęć, że jej wygodnie oddać mi syna, z czego ja się cieszę, ale z drugiej strony nie chce mi go oddawać za często, bo chce chyba stwarzać pozory dobrej matki, która się opiekuje dzieckiem. A to że ja i tak się dowiem, że B. był na weekend u dziadków, czy znajomych zamiast z nią, to już jakoś jej nie interesuje. Faktem jest, że gdyby oddawała mi go co weekend i 3 razy w tygodniu, to ktoś mógłby jej powiedzieć, że nie bardzo się opiekuje dzieckiem, no i jeszcze może to mi by się alimenty należały w takim przypadku.
W każdym razie B. jest u mnie często, jak najczęściej się da. Właściwie bez wyrywania jakiegoś. Nocowanie w tygodniu miało być od października, ale ja tylko słowo powiedziałem do ex przy B., że może od tego tygodnia już spać i trudno jej było w tym momencie się nie zgodzić.
Na szczęście ex nie jest z tego typu kobiet, które inni ojcowie nazywają „właścicielkami”. Dla mnie byłoby to straszne, gdybym nie miał kontaktu z synem, a on coraz lepiej się z moją nową rodziną czuje i cieszy się, jak do nas przychodzi.