Umieć przegrywać
B. spędził z nami piątek i sobotę. W piątek odebrałem go ze szkoły – bardzo wcześnie kończy. Wracał zadowolony, dostał 5 i plusik. Najważniejsza ta 5 z WF. Przedziwne, ale on nie lubi WF, podobnie zresztą jak O. Oboje są sprawni, świetnie im idą różne sporty, ale lekcji nie lubią. O. nie wychodzi siatkówka, choć ostatnio była zadowolona, bo coś zaczęło jej wychodzić. Z kolei B. nie lubi ćwiczeń, bo też mu nie idą, ale 5 dostał z ćwiczeń i zadowolony. I tu chyba jest tajemnica – pozytywna motywacja. O. w zeszłym roku mówiła, że pani od WF tylko mówiła, że źle i nigdy nie pochwaliła, jak wyszło dobrze. Z WF-em B. możliwe, że było podobnie, choć on w ogóle ma problemy, jeśli nie jest najlepszy.
Jak nauczyć dziecko przegrywać? To jasne, że im młodsze dziecko, tym bardziej chce zawsze wygrywać, ale w pewnym momencie nie można się ciągle podkładać. B. ma duże problemy z akceptacją przegranej. Ja mu się staram nie odpuszczać, ale za to dziadek zawsze przegrywa z B. (o przepraszam – wygrał w bierki, co B. przeżył bardzo). Ostatnio razem z A. z trudem namówiliśmy go do gry w domino na punkty, pograł, zdobył drugie miejsce i było OK. W sobotę grali z A. i niestety trochę przegrywał i w związku z tym się obraził. Potem zagrał ze mną i tak się złożyło, że akurat ja 2 razy wygrałem – nie chciałem się znowu podkładać. Może trzeba było, ale nie wiem, czy to dobre, że on grając z A. będzie czasami przegrywał, a ze mną ma wygrywać.
Na szczęście z O. nie ma takich problemów, choć bywa, że jak przegrywa, to się denerwuje. Jeszcze w zeszłym roku stwierdzała, że ona nie gra. B. robi tak samo. Chyba każdy ma problem z akceptacją przegranej, ale dorośli nie podchodzą do gier aż tak ambicjonalnie i są gotowi na przegrane z dziećmi. Z innymi dorosłymi przegrywanie znosi się znacznie gorzej.
To chyba kwestia charakteru… jak sobie przypominam moje dzieciństwo to wygrywanie nie było dla mnie żadną motywacją. Wręcz przeciwnie. Pochwałą czy piątka rozwalała mój świat i nie mogłam się po tym pozbierać
Specjalnie się nie uczyłam, by dostawać czwórki(moje ulubione oceny) a nie piątki… Za to mobilizowała mnie konstruktywna krytyka typu: Jest dobrze,ale może być jeszcze lepiej. To znaczy tak i tak.
Wiesz ja mam wrażenie,że Twoje dzieci wyczuwają że dajesz im fory… i dlatego nie znają swojej prawdziwej wartości. To oczywiście tylko taka moja uwaga, nie musi być tak w istocie… Uważam,że lepiej jest 10 razy uczciwie przegrać niż raz nieuczciwie wygrać. Zgodzisz się ze mną prawda? Przegrywać cały czas nie jest przyjemnie… ale w mojej rodzinie zawsze uczono mnie,że właśnie na własnych porażkach człowiek uczy się najlepiej. A najlepiej jak się gra z kimś dużo lepszym od siebie. Tę zasadę stosowałam przy warcabach i grałam wyłącznie ze starszymi krzycząc na nich,że w żadnym wypadku nie mają dawać mi żadnych forów. Ja nie chcę wygrać ale nauczyć się grać… po paru miesiącach takich treningów na koloniach mało kto był w stanie ze mną wygrać (z rówieśników) mimo że wcześniej udawało mi się doprowadzić ledwo do remisu. To chyba jest metoda
Masz rację – kwestia charakteru. Wiem, że B. po wygraniu zapala się bardziej, na niego pochwały działają motywująco. Z drugiej strony delikatna pochwała ze wskazaniem, że może być jeszcze lepiej również działa. Trzeba to jakoś sprytnie połączyć. Zauważyłem, że w piłkę gra z większą zaciętością, jeśli strzeli gola po większym wysiłku, jak musi mnie okiwać, a ja się nie daję tak łatwo. Z kolei przegrane zupełnie go deprymują i rezygnuje z prób i walki.
[...] wytrwałość procentuje Autor ojczym Pisałem już o umiejętności przegrywania, której B. nie ma i bardzo mu trudno przychodzi pogodzić się z porażką. Ostatnio był u nas w [...]