Znowu mundurki

rys. S. MrożekWczoraj w szkole O. odbyło się mierzenie mundurków. Wcześniej mówiono, że będą mierzyć dzieci, ale okazało się, że jest odwrotnie. Pojawiło się kilka rozmiarów. Oczywiście mniejsze były za małe, a większe za duże. Wziąć dopasowany? Przecież w parę miesięcy może się okazać za mały. Wziąć większy? Wygląda w nim jak w worze pokutnym. Ot dylemat.

Wzięliśmy dopasowany licząc, że nie wyrośnie za szybko, a zimą będzie miała rozpięty. Przedstawiciela firmy oczywiście nie było. Zostawił mundurki i uciekł. Ciekawe kiedy będą gotowe. Już październik, a miały być od września. I to jest właśnie Polska. Boję się Polaków – tak jak S. Mrożek.

O. miała na wczoraj zadanie z j. polskiego – Sprawozdanie z lektury „Lotnej”. Napisała, co wiedziała, ale dla mnie sprawozdanie pisze się z wydarzenia, a nie z lektury. Metodycy muszą jakoś sankcjonować swoje istnienie wymyślając coraz to nowsze dziwactwa. Na lekcji, w czasie której oddawali swoje prace, polonistka podała kryteria oceny sprawozdania i co ono powinno zawierać. Lepiej późno niż wcale ;) Boję się Polaków.