Sąd – sekcja rozwodów
Byłem dzisiaj w sądzie okręgowym, chciałem zobaczyć protokół z rozprawy rozwodowej, bo z byłą (lub jej prawniczką) mamy różne wspomnienia z tego wydarzenia. Ja pamiętam co innego, a co innego jest prawdopodobnie w protokole.
No i miła pani w sekretariacie znalazła numer sprawy w komputerze. Zaproponowała, żebym sobie akta przejrzał i wybrał, co bym chciał skopiować. Z radością na to przystałem. Pani radośnie poszła do innego pomieszczenia po akta, wróciła po chwili i dalej – przekopywać sterty akt piętrzące się na podłodze, po czym już mniej radosna stwierdziła, że akt nie może znaleźć, więc mam napisać podanie o kserokopię protokołu.
Cóż robić – napisałem. Pani uprzejmie mnie poinformowała, że za ksero jednej strony liczą 1 PLN, a za potwierdzone ksero 6 PLN od strony. Poprosiłem bez potwierdzenia.
Miła pani z sekretariatu próbowała uniknąć mojego natrętnego pytania – ile na to będę czekał, a następnie wycisnąłem z niej, że od 1 do 2 tygodni. Pewnie w tym drugim pomieszczeniu nie mają szaf i też akta piętrzą się na podłodze – ciekawe jak ona się w ciągu tygodnia przez te akta przekopie …
No to powodzenia
Ja swojego dokonałam w tutejszym sądzie więc nie musiałam czekac ani sekundy . Poszłam ,zapłaciłam , wyciągnęłam to co chciałam i skopiowałam …trwało to moze 5-10 minut …ameryka !
Jeżu jak dobrze, że to wszystko poza mną…
Acz kto wie.. patrząc na zachowanie Byłego powinnam coś z tym zrobić… ale z uwagi na córę i i chęć podtrzymania w niej poczucia, że ten ojciec jest.. i że ją kocha… czekam… Tylko na co? Nieodpowiedzialni ojcowie.. bez wyobraźni.. niestety również bywają…
Nie przyjdzie takiem do głowy, że miłość dziecka jest bezkrytyczna (do pewnego momentu)… ale jednocześnie tak łatwo to dziecko zranić..
kobietapoprostu: zazdroszczę Ci tej ameryki
W Polsce ciągle jeszcze problemy i to nawet jeśli pani w sekretariacie miła i chętna do pomocy, to są tzw. trudności obiektywne.
jazzowa: no tak – mi się wydawało, że też już poza mną, ale jeszcze drobne zaszłości majątkowe zostały. Dziś zabrałem resztę książek ze starego domu. Coś tam jeszcze zostało jeszcze parę drobiazgów i zamknę tamten rozdział.
A ojcowie – są różni, tak jak i matki. Choć chyba faceci są częściej bez wyobraźni – przykre szczególnie dla dzieci.
U mnie to juz daleka podroz w przeszlosc -prawie 9 lat ! Tyle czasu temu odbywal sie rozwod..ale mam raczej pozytywne skojarzenia. Poszlo bardzo gladko, w milej(pomimo zranien) atmosferze..wypowiedzi z klasa, zachowanie tez. Chociaz mialam wsparcie adwokata ale odbylo sie bez orzekania o winie, zeznania swiadka w postaci opiekunki naszych dzieci,ktora znala tez mojego aktualnego partnera (teraz meza). Jesli chodzi o podzial majatku to bylo fair play naprawde i nikt nikogo nie chcial wykorzystac(moze z tym podzialem dobr nie byloby tak prosto gdyby przy boku bylego meza byla juz powaznie decyzyjna kobieta…tyle sie od blizszych mi i dalszych osob nt zrobionych na szaro i poszkodowanych mezczyzn nasluchalam:( a ja jestem wdzieczna bylemu mezowiza ten minimalizujacy koszty psychiczne przebieg rozwodu i za pomoc w przygotowaniu dzieci na nowe.. ale to juz inna opowiesc
pozdrawiam cieplo
Miło czytać takie słowa. Ja też naczytałem się masę opowieści o koszmarnych rozwodach. O swoim też nie mogę nic złego powiedzieć. Nie było kłótni, szarpań i psychicznego wykańczania. Majątek niby też podzieliliśmy w miarę, ale została jedna pożyczka i nie możemy się dogadać w tej sprawie. Głupio, bo już właściwie wszystko załatwione, B. nie szarpany, dogadywaliśmy się w sprawie jego wychowania itp.