Zmienić księdza
Pisałem o zmianie katechetki na księdza w klasie O.
Okazuje się, że dzieciom nie odpowiada ksiądz i przy pełnej akceptacji wychowawczyni i dyrekcji będą pisać petycję w sprawie odsunięcia księdza od nauczania religii. Powód – muszą uczyć się 10 przykazań, przykazań kościelnych, czytać biblię i w ogóle uczyć się religii. Przerażające. Najbardziej zaskakujące jest to, że nauczyciele są w tym przypadku bierni, a nawet wspomagają te dzieci w ich dążeniu do unikania nauki.
Ręce mi opadają. Postanowiliśmy z A., że nie będziemy chodzić na wywiadówki w szkole, bo nie mamy ochoty się denerwować, znowu coś powiemy i wpłynie to niekorzystnie na pozycję O. w klasie. Szkoły i głupich nauczycieli się nie zmieni. Proponowaliśmy O. zmianę gimnazjum, ale nie chce. Fakt – można trafić jeszcze gorzej.
Nauczycielka WF kazała O. przyjść wczoraj (sobota) do szkoły na zawody. Nie wiedziała o której godzinie – „chyba o 9:00″. O. obdzwoniła koleżanki, ale niewiele się dowiedziała. Inna wuefistka nic o zawodach nie umiała powiedzieć. O. poszła do szkoły na 9:00 i zastała wszystkie drzwi zamknięte.
Nauczyciele wymagają szacunku wobec siebie, a sami lekceważą uczniów. Jakie wartości oni im przekazują? Następnym razem O. odmówi przyjścia na jakiekolwiek zawody, bo po co ma się zrywać w sobotę i odbić od zamkniętych drzwi. Ale będzie afera.
Polonistka kazała przyjść na olimpiadę w piątek – poinformowała o tym w czwartek. Po co zostawać po lekcjach skoro nie dostało się czasu na przygotowanie się do olimpiady z j. polskiego? Podobna sytuacja była z geografią. Pytam – o co chodzi? Czy liczy się sztuka? Po co dziecku wodę z mózgu robić?
Nie podoba mi się polska szkoła. A moje zdanie o nauczycielach znacie, bo je kiedyś wyartykułowałem. I codziennie niemal się w tym utwierdzam.
A teraz z innej beczki – kupiłem kwas chlebowy i podpiwek. Smaki dzieciństwa. Pyszne. O dziwo – smakowały nawet A. i O.
Wiem, że o religii się nie dyskutuje, ale jakiego wyznania jesteście, Ojczymie?
Właściwie to chyba pozostaje przytaknąć…
Acz oczywiście bywają wyjątki od tego opisu…
Co do Religi – wolałabym w szkole coś jak Etyka – i to nie z uwagi na koniecznośc wkuwania 10 przykazań… ale wydaje mi się, że skupianie się na klepaniu z pamięci formułek mija się z celem…
Są prawdy ponadreligijne… i o tych powinno się mówić więcej…
Przemek: ja jestem ateistą (z jako taką podbudową religijną), A. ma stosunek dość nieokreślony, O. skłania się ku katolicyzmowi, ale bez większego zaangażowania. Na religię chodzi z rozpędu i ze względu na oceny
Jazzowa: ja też wolałbym etykę, choć jeśli ktoś uczy się religii katolickiej, to te przykazania muszą mu być znane – tak jak 3 zasady Newtona na fizyce i tabliczka mnożenia na matmie.
Wstrzeliłeś się tym tematem w dzisiejszą moją rozmowę z KM-ką. Pani wychowawczyni ustaliła sobie informując dzieci podatek klasowy w wysokości 2 zł, co miesiąc. Najśmieszniejsz, że zagroziła dzieciom, że Ci którzy nie zapłacą będą mieli minusy ze sprawowania. Ostatnio kazała dzieciom przynieść po 10 zł na odnowienie ławek w klasie. Szlak mnie trafił, ale na razie nie idę do szkoły, bo wyżygam sobie to na najbliższej wywiadówce na qourum rodziców. Powiem to co inni myślą a boją się powiedzieć. Gdyby Pani rozmawiała na temat pieniędzy z rodzicami to OK, ale agnazowac w to dzici i grozić im obniżeniem sprawowania to lekka przesada. Ja nie martwię się o obniżenie lotów CM-ki ponieważ ona broni się swoimi ocenami, a ja jak będzie trzeba to umiem powalczyć z całą szkołą
)
Taaa – sprawa pieniędzy w szkole, to odrębny temat. Zaczyna we mnie rosnąć. Ot 5 zł za ksero miesięcznie. To na szkołę O. z 300 uczniami wychodzi po 1500 miesięcznie, czyli 15 tysięcy rocznie – bez kontroli. Ja chętnie dam pieniądze do szkoły, ale poproszę o rachunek (fakturę). Wkurza mnie, że pieniądze idą bez jakiejkolwiek kontroli w szkole. Zasadniczo nie daję na takie rzeczy – niech dyktują zadania.
Ej, sorry, że tak pytam, ale pisałeś, że jesteś trenerem swojej pasierbicy… Co ona trenuje? W ogóle jak to przyjęła?
Trenuje jeździectwo. A co przyjęła? Że jestem jej trenerem czy ojczymem?
I to i to… W ogóle, jak się zachowywała? Pytam bo jestem w podobnej sytuacji jak ona… Ale za nic w świecie, nie przekonam sie do mojego ojczyma! Jest moim trenerem (pływania) a na dodatek wf-istą. Chyba się załamię! Nie nawidze go!!! Próbuje mnie wychowywać, na każdym kroku okazuje publicznie uczucia do mojej matki, mam go dosyć!!! Ostatnio jak nie było mamy kazał mi iść do sklepu po olej, bo chciał sobie zrobić naleśniki, oczywiście się nie zgodzziłam! Wtedy mi zabrał komórkę i dał szlaban, na wychodzenie z domu, przez 3 dni, sam w końcu poszedł po ten olej i zrobił te naleśniki, powiedział, że mam zjeść, bo jutro zawody i musze mieć dużo siły, żeby zrobić 50 m delfinem. Lubie pływać, ale jego mam dosyć, sam ustala mi dietę!!! Chyba stara mi sie zastąpić ojca! Co ja mam zrobić w takiej sytuacj, a na dodatek mama uważa, że Dawid- mój ojczym bardzo mądrze mówi i, że stara się jak może Proszę o pomoc…
Nikito – czy O. może do Ciebie napisać na maila? Może ona Ci to wszystko wyjaśni, jakoś Cię wspomoże. Ja jestem z tej drugiej strony i chyba to widzę w innym świetle.
Na pewno nie jest to łatwa sytuacja dla Ciebie. Myślę, że oni (Twoja mama i ojczym) mimo wszystko chcą dla Ciebie jak najlepiej. Może nie umieją z Tobą rozmawiać, może też ta sytuacja jest dla nich trudna. Widzisz – dla nich też to jest sytuacja nowa i nie ma przepisu, jak być dobrym ojczymem, ojcem, matką.
Dawid stara się zastąpić Ci ojca i pewnie zapewnić Ci poczucie bezpieczeństwa. Nie piszesz, co z Twoim ojcem – jaki masz i czy w ogóle masz kontakt. Może Dawid chce brak ojca tym bardziej zrekompensować.
Zdaję sobie z tego sprawę, że może to być trudne dla Ciebie, ale daj mu szansę, nie bądź do niego nastawiona od razu na nie. U nas to działa tak, że O. robi coś dla mnie, ja robię coś dla niej. Staram się nie działać nakazowo.
Jedyną radą, którą mam dla Ciebie – porozmawiaj ze swoją mamą – idźcie na spacer same i spokojnie jej opowiedz, co Cię boli, jakie masz odczucia w stosunku do Dawida itp. Myślę, że nie chodzi o to, żeby się go pozbyć, ale o to, żeby wypracować jakiś kompromis we wspólnym życiu.
Myślę, że nie ma sensu dalej w komentarzach tego roztrząsać – jeśli chcesz, to napisz na ojcowski{a t}gmail.com
Tak sobie mysle,ze podobnie jak nie ma prawdy obiektywnej tak punkt widzenia(odczuwania,oczekiwania)zależy od punktu siedzenia…A zatem akceptacja ojczyma przez pasierba/ice, akceptacja pasierbicy/a przez ojczyma/macoche-na dluzsza mete jedno nie moze istniec bez drugiego. dziecko,ktore ma pozytywne nastawienie do nowego partnera w koncu sie wypali jesli bedzie sie spotykalo z negatywnymi zachowaniami,emocjami (dodatkowo sprawe gmatwa to, ze pozytywne intencje moga byc odczytywane jako zle:(), jak i ojczym/macocha moze miec kiedys dosc,jesli wszystkie jej/jego starania i praca w kierunku dobrych relacji z dzieckim partnera beda sie spotykaly z odrzuceniem, zlosliwoscia,niechecia…Arcytrudna sztuka znalezc klucz do tych nowych rol/jak dotrzec do siebie nawzajem, zrobic miejsce w swoim swiecie dla tego drugiego czlowieka -BLISKIEGO- szczegolnie przez wzglad na matke/ojca dziecka- optymalnie kazdy z czlonkow w nowej rodzinie(tzw. patchworkowej’)powinien sie czuc wazny, akceptowany i szanowany.Coz ja nie jestem ani macocha ani ojczymem ale moje dzieci z 1-szego zwiazku maja ojczyma w osobie mojego aktualnego meza-probuje sie wczuc w ich doznania, obserwuje, wspolodczuwam…Bardzo pieknie Ojczymie odpisales Nikicie…wypracowac wspolny kompromis we wspolnym zyciu…dodalabym jeszcze starac sie wzajemnie nie ranic,miec pozytywne NASTAWIENIE(tak wiele od tego zalezy) doceniac drobne gesty..zdobyc sie na dobry gest i sprobowac czasami wejsc hipotetycznie w role tej drugiej strony(co on/ona moze czuc).
pozdrawiam wysylajac pozytywne’wibracje’
mama wielkiej 4-ki
(moj mail jak4motyle@op.pl)
Oj… Lepiej jest jak pasierbica nie akceptuje ojczyma, niż odwrotnie w nadmiarze! Oboje z żoną, przed ślubem martwiliśmy się jak zachowa się Sulika (15 letnia córka żony). O dziwo, Sulikę zainteresował mój motor, prawie codziennie schodziła do mnie przed blok, gdy zajmowałem się motorem. Opowiadała co było w szkole, pytała o rady.
W końcu pewnego dnia, zadzwoniła do mnie, żebym zwolnił ją z 3 ostatnich lekcji, bo bardzo źle się czuje. Cholernie się zdenerwowałe, bo żona wyjechała na szkolenie, a ja nigdy nie byłem w takiej sytuacji.
Pojechałem po nią, gdy przyjechaliśmy do domu, spytałem, czy jej coś dać (miałem na myśli jakieś środki przeciw-bólowe), a Sulika, podeszła do mnie złapała za mój krawat, szepnęła „daj mi siebie” i namiętnie pocałowała. Powiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie. wtedy rozryczała się jak małe dziecko i poprosiła błagalnie żebym nie mówił żonie.
Nie powiedziałem i chyba nie zdobędę sie na odwagę by jej powiedzieć.
No i co ja mam zrobić z tym „fantem”?
Myślę, że powinieneś pójść do psychologa i leczyć się na rozdwojenie jaźni. Raz przedstawiasz się jako Nikita, a teraz Vector.
Jeśli myślisz, że w sieci jesteś anonimowy, to się bardzo mylisz. Komenda Miejska Policji w Rzeszowie ma już twoje IP i maile oraz komentarze, gdyż podejrzewam, że jesteś pedofilem. Firma Enformatic sp. z o.o. również otrzymała twoje dane.
Komentarz zamieściłem i publicznie o tym piszę, żeby innym pokazać, jakich sposobów chwytają się pedofile w sieci.
[...] Zmienić księdza [...]
Witam. Mamy z żoną 13-letniego syna z jej pierwszego małżeństwa – Piotrusia. W tym roku zmieniliśmy szkołe (w 6-tej klasie z powodu przeprowadzki) i mieliśmy problem zapisac go na religię czy nie? Ja byłem za bo uważalem, ze to szansa na podciągnięcie średniej. Lecz szybko okazało się, ze tam jest jeszce wiecej „zakuwania” niż na „normalnych” przedmiotach. I powstał dylemat – CO ROBIMY?
Ponieważ mi jest się łatwiej zwolnić z pracy niż mojej żonie to ja poszedłem do Dyrektora szkoły na rozmowę. Pierwszym pytaniem był: „Czy ma Pan prawa rodzicielskie?”. Uważam, ze skoro matka dziecka jest moją żoną i razem Go wychowujemy to jest chyba oczywiste, ze ja również mam prawo do decydowania. Spedziłe u pana Dyrektora ok. 45 minut i musiałem się gęsto tłumaczyć dlaczego chcemy Piotrusia wypisać z tego pięknego przedmiotu. Udało się i tylko żałuję, ze w ogóle zdecydowaliśmy się (pod moim naciskiem) na zapisywanie Piotrusia na religie. Uważam, ze bardzo przesadzają oczekując od 13-letniego dziecka, ze będzie z pełną świadomością uczył się rzeczy do których niektórzy dorośli nie są do końca przekonani.
Pozdrawiam Robert