Plastelinowe zwierzęta – zabawa wielce zajmująca

Plastelinowe zwierzakiMyślałem, że B. zostanie na weekend, ale w czwartek się okazało (była mnie SMSem poinformowała, żebym go odwiózł), że wyjeżdża do moich byłych przyjaciół. No i niestety piątek w sporej części zajęły mi sprawy sądowo-bankowe. Do obiadu był u dziadków, ale z trudem wyrwałem go na obiad do nas. Oczywiście stwierdził, że nie lubi gołąbków (zawsze lubił), ale w końcu zjadł. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że dzieciom należy podawać, a nie mówić o jedzeniu.

Zabawa absolutnie wciągająca

Po obiedzie B. , oprócz spacerku do sklepu, w czasie którego kupiliśmy książeczkę z grą Dinozaury (dla dzieci w każdym wieku – bardzo fajna płytka i książka) próbował namówić A. na zabawę swoimi zabawkami (rycerze, smoki, samochody), ale ona nie dała się. Zamiast tego zabrali się za lepienie plastelinowych zwierzaków. Ja jestem w takich artystycznych sprawach noga, ale widziałem, że A. zaimponowała mu umiejętnościami i bardzo się starał samemu coś podobnego ulepić.

Sporo figurek ulepili, a z każdą ulepioną B. coraz ładniejsze robił. Myślę, że taka zabawa z A. była dla niego bardzo ważna. Spokojna, wymagająca koncentracji i współpracy. Pozwoliła im nawiązać dobry kontakt ze sobą, a B. już się zaczyna znajdować w naszej rodzinie. Szkoda, że O. ma w piątki treningi i nie spędzają ze sobą dużo czasu. Właściwie stanowczo za mało.