26 rocznica wprowadzenia stanu wojennego – 13 grudnia 1981

Dla moich dzieci ta data jest tak odległą historią, że B. nawet o nie wie o jej istnieniu. A to minęło raptem 25 26 lat – w sumie szybko zleciało. 13 grudnia miałem prawie 13 lat, czekałem sobie na Teleranek, a tu niespodzianka – Jaruzelski przemawia na tle przekrzywionego orła.

Mama posłuchała i szybko stwierdziła, że trzeba robić suchary, bo wojna. Bibułę ojcu kazała wynieść i albo wyrzucić albo ukryć. Moje znaczki do wpinania (np. Element Antysocjalistyczny (EA), Zapluty Karzeł Reakcji, Klub Albina Siwaka) chciała wyrzucić, ale obroniłem ich i zakopałem w doniczce wielkiego fikusa. Muszę przyznać, że wprowadziła nieco nerwowej atmosfery, ale teraz się miło wspomina te akcje.

I tak naprawdę, to z tego akurat dnia niewiele pamiętam. Później jakieś czołgi i wozy opancerzone na rogatkach miasta, strach, że ojca internują, poszewka od jaśka wypełniona tymi sucharami. Puste sklepy, milicja i wojsko. I takie poczucie rozczarowania, że nie będzie wolności i niepewność, co się będzie działo dalej. I później wiadomości z Wolnej Europy o strzelaniu do górników. Przerażenie.
Tak to zapamiętałem – obrazki, jak to dziecko. A Wy? Jakie macie wspomnienia z tego dnia, okresu?

Dla tych, co nie pamiętają albo chcą sobie przypomnieć i powspominać – strona 13 grudnia 1981