Ojciec i ojczym

Blog ojca siedmiolatka i ojczyma czternastolatki

28 stycznia 2008

Obrazki z podróży cz. II

Część druga obrazków z podróży będzie głównie o Polsce. Wróciwszy z Paryża, który średnio mi się podobał, wyruszyłem do Krakowa pociągiem. I już wybór środka lokomocji okazał się dużym błędem, gdyż bezpośredni pośpieszny do Krakowa jechał ponad 8 godzin. Szczęśliwie nie był zapełniony i udało mi się znaleźć przedział, w którym mogłem się wyciągnąć, stosując starą sztuczkę z zasłoniętymi zasłonkami. Ludzie wchodząc do przedziału i rozchylając zasłonki widzieli rozciągniętego faceta na siedzeniach. Wszyscy mówili “o przepraszam” i się wycofywali, a ja dzięki temu miałem prawie całą podróż przedział dla siebie. Nie miałem też wyrzutów sumienia, bo spacerując po korytarzu widziałem, że inne przedziałyn były niemal puste.

Zastanawiające jest to, że PKP nie widzi konieczności włączenia do składu nawet wagonu barowego, a niektórzy jechali aż do Przemyśla, czyli ponad 12 godzin. O czystości w toaletach chyba nie trzeba pisać - to się w PKP chyba nigdy nie zmieni.

Na dworcu w Krakowie oznaczenia wyjść praktycznie nie istnieją, więc udało mi się wyjść z drugiej strony dworca. Dzięki uprzejmości napotkanej pani znalazłem drogę do wyjścia głównego. Zakwaterowany byłem w Bursie St. Pigonia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ceny, jak dla mnie, ogromne - wyższe niż w Paryżu, ale jak wszedłem do pokoju, to standard wysoki. Łazienka bardzo ładna i czyściutka, TV, lodówka, biurko, duże łóżko. Ogólnie świetnie. Wpadłem na chwilę tylko, żeby zostawić rzeczy i pojechałem na spotkania. Po powrocie wieczorem spotkała mnie niemiła niespodzianka, a mianowicie próba zapalenia lampki nocnej przy łóżku zakończyła się wyciągnięciem niepodłączonego przewodu spod łóżka. Okazało się, że lampka była atrapą, bo przewodu 1.5 metrowego nijak nie dało się dociągnąć do gniazdka. Chciałem wobec tego włączyć lampkę na biurku, ale ta ,mimo że podłączona do gniazdka, również nie zadziałała. Pozostałe sprzęty działały. Atrapy lamp pozostawiam bez komentarza.

Powrót z Krakowa okazał się dużo przyjemniejszy niż dojazd, bo jechałem samochodem i trasę pokonaliśmy w 4.5 godziny, czyli niemal dwukrotnie szybciej niż pociągiem, a to za sprawą całkiem przyjemnej autostrady A4, która owszem jest w niektórych miejscach remontowana, ale nie jest to tak uciążliwe, jak to przedstawiały niektóre media.

A w domu same przyjemności. B. skończył 8 lat i zrobiliśmy małą imprezkę, torcik, ciasto, prezenty. O. wróciła akurat na nią z Warszawy, gdzie się obkupiła w różne ciuchy (jak to kobieta). Trochę z B. podpadliśmy, bo O. kupiła sobie spodnie z haftowaną koroną na pupie, która nas zaskoczyła i jak to faceci - nie mogliśmy się powstrzymać od głupawych komentarzy i chichów-śmichów. Pierwsza lekcja dla B. - jak kobieta pokazuje nowe ciuchy, to zawsze mówić, że ładne. Ewentualnie nic nie komentować :) No i teraz powinienem zmienić nazwę bloga, bo O. też już 15 lat skończyła …

A teraz ferie i cały plan tygodnia się przewrócił, ale za to będziemy spędzać więcej czasu ze sobą. Oprócz A., która w pracy do 17.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
18 stycznia 2008

Obrazki z podróży cz. I

W pociągu relacji Frankfurt n. Odrą – Berlin siedziało niedaleko mnie dwóch młodych Polaków. Obaj eleganccy, w wieku ok. 26-28 lat, z podsłuchanej rozmowy (nie żebym jakoś specjalnie słuchał, po prostu głośno mówili) dowiedziałem się, że obaj są prawnikami pracującymi w kancelarii w Berlinie i chyba nadal studiującymi w Viadrinie we Frankfurcie. Jeden coś wspominał nawet o doktoracie. Większość jednak ich rozmowy kręciła się wokół KASY – ile można zarobić, ile mogliby zarobić, gdyby skończyli ekonomię itp. Po jakimś czasie tematy pieniędzy im się skończyły, więc przeszli na literaturę. No i tu absolutnie mnie rozbawili, bo zaczęli z wielkim zapałem rozmawiać o Harrym Potterze i J.K. Rowlings. Rozbawili mnie, bo literatura, o jakiej rozmawia dwóch wykształconych ludzi z ambicjami nijak nie przystaje do ich wizerunku.

 

Rozczarowanie na lotnisku Tegel w Berlinie

 

Dojechawszy na lotnisko stwierdziłem, że mam 2 godziny do odlotu. Na wejściu zobaczyłem znaczek Hot Spot, więc pomyślałem sobie, że miło będzie spędzić ten czas pisząc i czytając maile. Przykra niespodzianka, bo owszem Hot Spot jest, ale słono za niego trzeba zapłacić (5€ za 30 minut). No to w takim przypadku nie pozostało mi nic innego, jak zacząć pisać notkę na bloga.

 

Zakaz palenia

 

Hotelik skromny, na korytarzu ciemno. Wchodzę do pokoju, rozkładam się i zapalam papierosa. 5 minut po tym, jak skończyłem palić dzwoni telefon i pani z recepcji informuje mnie, że w pokoju nie wolno palić. Permanentna inwigilacja? Big Brother?

No dobrze – trudno. Pomyślałem sobie – pójdę do jakiegoś baru, knajpki – wypiję kawę, czy piwo i sobie zapalę. W życiu! Wszędzie zakaz palenia. Koszmar. Dobrze, że nie mieszkam w Paryżu.

 

Powinności gospodarza

 

Pojawiam się na konferencji, nie znam nikogo oprócz mailowego kontaktu z organizatorem. Jest kawa, ciasteczka na wejściu, kilku zdezorientowanych facetów, ale w grupce – ja niestety sam. Gospodarz, którego poznałem dopiero w czasie odczytu podchodzi do tych, których zna, ale do innych nie. Nie ma żadnego przedstawiania się itp. Dla mnie dziwne, bo gospodarz powinien podejść chyba do wszystkich, których nie zna i się przedstawić, a potem ewentualnie widząc samotnie szwędających się podprowadzić do większych grup i przedstawić innym. Nic to – nie jest moim celem wyżywanie się towarzyskie, więc trzymam się sam i skrzętnie notuję istotne dla mnie odczyty.

 

Miasto aptek i fryzjerów

 

Spacerując po Paryżu stwierdziłem, że jest to miasto aptek i fryzjerów. Chociaż aptek jest nieco mniej niż zakładów fryzjerskich, które oprócz wszelakich knajpek są chyba najliczniej reprezentowanymi „biznesami” w tym mieście. Od ostatniego mojego pobytu (jakieś 15 lat temu) oprócz zakazu palenia nic się nie zmieniło – jak było brudno, tak nadal jest, a paryżanki nieco czarniejsze się stały w ciągu tych lat.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
16 stycznia 2008

Krótka przerwa blogowa

Wyjeżdżam na jakiś tydzień, więc zapewne nie będę miał okazji do pisania. Po powrocie szczegółowo opiszę wojaże i nie tylko.

Pozdrawiam czytelników i zaglądaczy.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
11 stycznia 2008

Trochę się opuściłem, czyli tematy różne

PapierosNiestety - opuściłem się w pisaniu. Tematów pewnie by nie zabrakło, ale jakoś weny to i owszem.

O paleniu w samochodzie

Przeglądam czasem jakieś wiadomości i ostatnio natrafiłem na pomysł dość kontrowersyjny lub jak to określił jeden z ojców z Aikido - faszystowski. Chodzi mi mianowicie o pomysł zakazu palenia we własnym samochodzie. Niedługo dojdzie do tego, że wprowadzą zakaz puszczania wiatrów z powodu ochrony środowiska. A może nawet we własnym domu nie będzie można zapalić … chyba gdzieś w USA już coś takiego się pojawiło. Przezabawne są pomysły naszych mądralińskich sejmowców.

O niedziałającym prawie

Polska to w ogóle zabawny kraj, gdzie sejmowcy wpadają na pomysły, przekuwają je w prawo, którego potem nikt nie przestrzega. Ot - używanie komórek w czasie prowadzenia samochodu. Jak się stanie na ruchliwszej ulicy w godzinach szczytu, to co drugi kierowca rozmawia przez komórkę bez zestawu głośnomówiącego. I co z tego, że nie wolno? Zupełnie nic.

O strajku nauczycieli

Ciągle słyszę, że nauczyciele będą strajkować, bo za mało zarabiają. Ogólnie się zgadzam, że powinni więcej zarabiać, ale też jakość ich pracy powinna być nieco wyższa, a i ocena tej pracy w trochę inny sposób przeprowadzana. Ja efekty pracy nauczycieli widzę u studentów, więc wniosek jest jeden - jakość nędzna.

Dziś O. przyniosła ze szkoły radosną nowinę, że pani nauczycielka szukała chętnych do napisania konkursu, a że nie było czasu w szkole, to mieli sobie konkurs w domu napisać - “tylko nie wszystko dobrze, bo się wyda”. Co się wyda? Że nauczycielka oszukuje? Że dokładnie tego samego uczy dzieci? Ona powinna dostać wymówienie, a nie podwyżkę.

No i takie to tematy się co jakiś czas przewijają. B. nadal u nas bywa często i czuje się coraz bardziej u siebie. Dołożył się do kimona i z wielkim zapałem ćwiczy aikido. Cieszy mnie jego wytrwałość.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
|
web stats stat24