Przez jakiś czas nie pisałem i nie wiem, czy będę miał czas pisać regularnie. Zaczął się nowy semestr i sporo zajęć, które zajmują mi większość czasu. Parę nowych przedmiotów wymaga dość dużo przygotowań do zajęć, a jak wyliczyłem na każdą godzinę wykładu potrzebuję około 2-3 godzin przygotowania. Na szczęście mam dwa przedmioty, które prowadziłem w ubiegłych latach i czas przygotowania jest krótszy, inaczej nie wystarczyłoby doby.
Oprócz zajęć dydaktycznych powinienem zająć się również nauką, ale ten semestr dla prac naukowych uważam za niemal stracony. Te wolne chwile, które mi pozostają wolę spędzić z B. i rodziną.
Z innej beczki. Siedziałem sobie w knajpie przy piwie i w dość ożywionej dyskusji użyłem mocnych słów graniczących z wulgarnością. Moim zdaniem miałem do tego prawo. Po paru dniach podszedł do mnie znajomy i mówi mi - słyszałem, że w knajpie powiedziałeś wulgarne słowo, nie spodziewałem się po tobie tego, przecież ja cię znam jako człowieka kulturalnego, a tu takie chamstwo. To straszne - jak mogłeś się tak zachować w miejscu publicznym!?
Zastanawiają mnie ludzie, którym się wydaje, że mają prawo otwarcie krytykować zachowania innych, w zasadzie obcych im osób i zarzucać im nieeleganckie zachowania. Czy zwracanie innym (dorosłym) osobom uwagi na niestosowne słownictwo w sytuacji prywatnej powinno być normą? Czy takie zwrócenie uwagi nie jest przypadkiem chamstwem ze strony tego człowieka?
Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.



B. spędził u nas 3 dni, a że ferie, to w poniedziałek mogliśmy sobie pospać i poleniuchować z rana. W ciągu trzech dni wyrobiliśmy masę kilometrów spacerowo - B. uwielbia chodzić na spacery, w czasie których wymyśla różne zabawy, walki, smoki i potwory. Oprócz wyspacerowania się za wszystkie czasy dzieci znalazły wspólne zajęcie polegające na budowie domków z kocy, poduch, krzeseł i innych przedmiotów. Miło było popatrzeć, jak oboje się razem bawili i nawet różnica wieku im nie przeszkadzała.