Ojciec i ojczym

Blog ojca siedmiolatka i ojczyma czternastolatki

23 lutego 2008

Dłuższa przerwa

Przez jakiś czas nie pisałem i nie wiem, czy będę miał czas pisać regularnie. Zaczął się nowy semestr i sporo zajęć, które zajmują mi większość czasu. Parę nowych przedmiotów wymaga dość dużo przygotowań do zajęć, a jak wyliczyłem na każdą godzinę wykładu potrzebuję około 2-3 godzin przygotowania. Na szczęście mam dwa przedmioty, które prowadziłem w ubiegłych latach i czas przygotowania jest krótszy, inaczej nie wystarczyłoby doby.

Oprócz zajęć dydaktycznych powinienem zająć się również nauką, ale ten semestr dla prac naukowych uważam za niemal stracony. Te wolne chwile, które mi pozostają wolę spędzić z B. i rodziną.

Z innej beczki. Siedziałem sobie w knajpie przy piwie i w dość ożywionej dyskusji użyłem mocnych słów graniczących z wulgarnością. Moim zdaniem miałem do tego prawo. Po paru dniach podszedł do mnie znajomy i mówi mi - słyszałem, że w knajpie powiedziałeś wulgarne słowo, nie spodziewałem się po tobie tego, przecież ja cię znam jako człowieka kulturalnego, a tu takie chamstwo. To straszne - jak mogłeś się tak zachować w miejscu publicznym!?

Zastanawiają mnie ludzie, którym się wydaje, że mają prawo otwarcie krytykować zachowania innych, w zasadzie obcych im osób i zarzucać im nieeleganckie zachowania. Czy zwracanie innym (dorosłym) osobom uwagi na niestosowne słownictwo w sytuacji prywatnej powinno być normą? Czy takie zwrócenie uwagi nie jest przypadkiem chamstwem ze strony tego człowieka?


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
14 lutego 2008

13 lutego - nie piątek, a niezbyt szczęśliwy

Nie mogę powiedzieć, że dzień pechowy, bo to nie pech, ale raczej zła karma czy co … B. ma torbiel Bakera, czyli inaczej torbiel podkolanową, a inaczej zwaną cystą Bakera. Byliśmy z byłą i B. dziś u chirurga i niestety skierowanie do szpitala na zabieg usunięcia tej torbieli. Potem czeka go 3 tygodnie gipsu. Strasznie mi go szkoda, bardzo się boi - nie dziwię mu się. Ja też się boję tego zabiegu, bo to w znieczuleniu ogólnym. Poczytałem w litedraturze zagranicznej i w sieci. Zadzwoniłem do kolegi anestezjologa, który obiecał być przy zabiegu i potwierdził, że ten chirurg jest najlepszym chirurgiem dziecięcym w mieście, a sam zabieg trwa do 40 minut i tego samego dnia do domu. Niby mnie trochę uspokoił, ale jednak bardzo się martwię, a zabieg gdzieś w marcu będzie. Wyobrażam sobie, co przeżywa B.

Jutro mama wraca ze szpitala, gdzie znowu jej poprawiali poprzednią operację. Wymiana stawu biodrowego skończyła się złamaniem krętarza. Lekarz operujący zaszył, powiedział, że scalił, a nie scalił. Ordynator jak zobaczył zdjęcia, to się wściekł. Znowu mamę operowali, scalili krętarz popręgiem Webera, ale nie zrósł się, a popręg pękł i krętarz znowu się rozszedł. W poniedziałek mama miała operację i podobno dali grubsze druty i przeszczepili kość, żeby się zrosło.

Dowiedziałem się jeszcze, że mój kolega zginął w Tatrach 12 lutego.

Ogólnie strasznie przykry dzień.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
7 lutego 2008

Lub czasopisma czyli interpretacja słówka lub przez Urząd Skarbowy

Przeczytałem dziś notkę Polarnego o lekarzach i taboretach. Pokiwałem głową i pomyślałem, że tak bywa. Nie spodziewałem się, że i mnie spotka sytuacja równie podnosząca mi ciśnienie, co i Polarnemu. A. zakończyła pół roku temu działalność gospodarczą, czyli zamknęła firmę. Skreśliła ją z ewidencji działalności w urzędzie miejskim, ale nie zrobiła tego w innych urzędach (jakby w dobie komputeryzacji nie można było tego załatwić w jednym miejscu). Przyszło się rozliczać z podatku za ubiegły rok i okazało się, że trzeba szybko firmę wyrejestrować z Urzędu Skarbowego. Ponieważ A. pracuje do 17:00, to na mnie spadła ta wątpliwa przyjemność spotkania w US.

A. wypełniła druczek NIP-3 i zgodnie z pouczeniem na druczku dołączyła dokument potwierdzający wykreślenie działalności z Ewidencji działalności gospodarczej. Gdy zaniosłem do US ten NIP wraz z dokumentem, okazało się, że nasza interpretacja słowa LUB jest zgoła odmienna od interpretacji pana z US. Ten poinformował mnie, że mam jeszcze przynieść zaświadczenie z Urzędu Statystycznego. Na to ja mówię, że tu jest napisane:

  • w liczbie pojedynczej - dokument, a nie dokumenty,
  • słowo LUB, które oznacza, że ten lub tamten dokument.

Niestety pan stwierdził, że błędnie interpretuję ten zapis:

NIP 3 - dokument lub dokument - znaczy dokument I dokument

Pan stwierdził, że ten dokument, to dwa dokumenty. Właściwie trudno było mi dyskutować z taką logiką, więc poszedłem do tego Urzędu Statystycznego. I tu na mnie czekała następna niespodzianka naszych urzędników. Otóż urząd ten czynny jest w poniedziałki od 8:00 do 18:00, a w pozostałe dni tygodnia do 14:00. Ja byłem o 14:15 tylko dlatego, że nie mam jeszcze zajęć. Współczuję ludziom, którzy pracują normalnie, czyli od 8:00 do 16:00 - nie wiem, jak oni mają pozałatwiać swoje sprawy urzędowe - zwłaszcza przy takiej interpretacji języka polskiego.

Oczywiście przypuszczałem, że w ustawie będzie jasno napisane, że ten dokument składa się z 2 dokumentów, ale nic takiego jasno nie jest napisane. Pewnie jakiś prawnik by mi to wyjaśnił, ale i tak bym nie zrozumiał, gdyż  logika prawnicza różni się od logiki zdroworozsądkowej czy też matematycznej.

I teraz zachodzi pytanie - czy to ja jestem taboretem, czy może ten, kto tworzy przepisy. Na pewno nie są one dla ludzi. Może dla taboretów.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
6 lutego 2008

Uwaga! Obiekt kamerowany, czyli masakrycznie monitorowany

Obiekt kamerowany

 

Dziś pojawiła się taka kartka na wejściu do osiedlowego sklepiku. Bardzo mnie to rozbawiło, bo zwykle mamy do czynienia z obiektami monitorowanymi, a tu “kamerowany”. No to go postanowiłem “zaparatować”.

Dawniej mówiło się filmować - teraz kamerować i okazuje się, że jest to forma poprawna, choć potoczna. Słownik Języka Polskiego PWN zawiera to przedziwne dla mnie słowo.

Chyba czas umierać. Dobrze, że w słowniku PWN nie ma jeszcze słowa “masakryczny” tak często lansowanego w telewizji. Ostatnio słyszałem ten słowotwór w ustach prowadzącej “Magiel towarzyski” Karoliny Korwin-Piotrowskiej. Muszę przyznać, że zabrzmiało to rzeczywiście masakrycznie w ustach dziennikarki, która w dodatku jest z wykształcenia historykiem sztuki i jak można się przekonać “zasłużyła” sobie na miejsce w Wikipedii.


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
5 lutego 2008

Domki z kocy, dużo spacerów i Wojny Klanów

Creature Conflict: Wojny KlanówB. spędził u nas 3 dni, a że ferie, to w poniedziałek mogliśmy sobie pospać i poleniuchować z rana. W ciągu trzech dni wyrobiliśmy masę kilometrów spacerowo - B. uwielbia chodzić na spacery, w czasie których wymyśla różne zabawy, walki, smoki i potwory. Oprócz wyspacerowania się za wszystkie czasy dzieci znalazły wspólne zajęcie polegające na budowie domków z kocy, poduch, krzeseł i innych przedmiotów. Miło było popatrzeć, jak oboje się razem bawili i nawet różnica wieku im nie przeszkadzała.

Dziś 2 godziny gry w piłkę na sali zamiast aikido - B. wykończony, ale szczęśliwy. Po powrocie oglądali z A. i O. książkę o dinozaurach, którą B. wypożyczył rano z biblioteki. Pani w bibliotece bardzo mu chciała pomóc wybrać coś do czytania, ale zdecydowanie odmówił współpracy i wynalazł nowiuteńką księgę dinozaurów, którą od razu capnął z półki. Bajecznie kolorowe i przerysowane dinozaury wyraźnie mu przypadły do gustu.

Widzę, że B. lubi książki, ale w momencie nudy, gdy nie umie sobie nic wymyślić, a nam się już nie chce - nie lubi siadać z książką i poczytać. Szkoda - my kiedyś się nie nudziliśmy, bo zawsze można było poczytać. Teraz dzieci albo muszą mieć ciągle dostarczane atrakcje albo chcą siedzieć przed telewizorem lub komputerem. Zresztą trochę B. posiedział, bo przyniósł grę Creature Conflict: Wojny Klanów z domu i koniecznie chciał w nią zagrać.

Przedziwna gra - jakieś baśniowe stwory walczą ze sobą, ale bardzo skomplikowane sterowanie, jak na 8-latka. Owszem trailer mu się podobał, sama grafika też, ale skończył grę na kampanii treningowej. Za trudna dla niego. Może i dobrze - przynajmniej nie rośnie na namiętnego gracza.

Creature Conflict: Wojny Klanów


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
web stats stat24