Domki z kocy, dużo spacerów i Wojny Klanów
B. spędził u nas 3 dni, a że ferie, to w poniedziałek mogliśmy sobie pospać i poleniuchować z rana. W ciągu trzech dni wyrobiliśmy masę kilometrów spacerowo – B. uwielbia chodzić na spacery, w czasie których wymyśla różne zabawy, walki, smoki i potwory. Oprócz wyspacerowania się za wszystkie czasy dzieci znalazły wspólne zajęcie polegające na budowie domków z kocy, poduch, krzeseł i innych przedmiotów. Miło było popatrzeć, jak oboje się razem bawili i nawet różnica wieku im nie przeszkadzała.
Dziś 2 godziny gry w piłkę na sali zamiast aikido – B. wykończony, ale szczęśliwy. Po powrocie oglądali z A. i O. książkę o dinozaurach, którą B. wypożyczył rano z biblioteki. Pani w bibliotece bardzo mu chciała pomóc wybrać coś do czytania, ale zdecydowanie odmówił współpracy i wynalazł nowiuteńką księgę dinozaurów, którą od razu capnął z półki. Bajecznie kolorowe i przerysowane dinozaury wyraźnie mu przypadły do gustu.
Widzę, że B. lubi książki, ale w momencie nudy, gdy nie umie sobie nic wymyślić, a nam się już nie chce – nie lubi siadać z książką i poczytać. Szkoda – my kiedyś się nie nudziliśmy, bo zawsze można było poczytać. Teraz dzieci albo muszą mieć ciągle dostarczane atrakcje albo chcą siedzieć przed telewizorem lub komputerem. Zresztą trochę B. posiedział, bo przyniósł grę Creature Conflict: Wojny Klanów z domu i koniecznie chciał w nią zagrać.
Przedziwna gra – jakieś baśniowe stwory walczą ze sobą, ale bardzo skomplikowane sterowanie, jak na 8-latka. Owszem trailer mu się podobał, sama grafika też, ale skończył grę na kampanii treningowej. Za trudna dla niego. Może i dobrze – przynajmniej nie rośnie na namiętnego gracza.
