Dłuższa przerwa
Przez jakiś czas nie pisałem i nie wiem, czy będę miał czas pisać regularnie. Zaczął się nowy semestr i sporo zajęć, które zajmują mi większość czasu. Parę nowych przedmiotów wymaga dość dużo przygotowań do zajęć, a jak wyliczyłem na każdą godzinę wykładu potrzebuję około 2-3 godzin przygotowania. Na szczęście mam dwa przedmioty, które prowadziłem w ubiegłych latach i czas przygotowania jest krótszy, inaczej nie wystarczyłoby doby.
Oprócz zajęć dydaktycznych powinienem zająć się również nauką, ale ten semestr dla prac naukowych uważam za niemal stracony. Te wolne chwile, które mi pozostają wolę spędzić z B. i rodziną.
Z innej beczki. Siedziałem sobie w knajpie przy piwie i w dość ożywionej dyskusji użyłem mocnych słów graniczących z wulgarnością. Moim zdaniem miałem do tego prawo. Po paru dniach podszedł do mnie znajomy i mówi mi – słyszałem, że w knajpie powiedziałeś wulgarne słowo, nie spodziewałem się po tobie tego, przecież ja cię znam jako człowieka kulturalnego, a tu takie chamstwo. To straszne – jak mogłeś się tak zachować w miejscu publicznym!?
Zastanawiają mnie ludzie, którym się wydaje, że mają prawo otwarcie krytykować zachowania innych, w zasadzie obcych im osób i zarzucać im nieeleganckie zachowania. Czy zwracanie innym (dorosłym) osobom uwagi na niestosowne słownictwo w sytuacji prywatnej powinno być normą? Czy takie zwrócenie uwagi nie jest przypadkiem chamstwem ze strony tego człowieka?
Gdyby mnie ktoś zwrócił uwagę na niestosowne słownictwo, w sytuacji opisanej w notce, to chociaż nie lubię używać mocnych słów na daremno, to chyba bym się nie powstrzymał i poczęstował go wulgarnym słowem zaczynającym się na „od”.
Może to jakiś mesjasz , który chce nawracać ?
)))))
Moim starym hasłem jest: Sowa sa tylko słowami, dopiero ludzie nadają im sens. Tak więc użycie wulgarnego słowa w odpowiednim kontekście, nie będące jkednocześnie nadużyciem czy tez obelżywym stwierdzeniem są rzecza normalną i nie ma co tu rozdzierać szat. Często ludzie, tacy jak opisany przez Ciebie znajomi próbują być świętsi od papieża i chyba to jest największą obelgą bo nie potrafią być po prostu normalni i żywiołowi.
Dziękuję Wam za wsparcie
W zasadzie miałem pewne wątpliwości, ale je rozwialiście. A. stwierdziła, że z takimi nawracaczami, to trzeba z daleka, grzecznie i nie dopuszczać do siebie za blisko. Hmmm – pewnie ma rację.