Legwan, kameleon, wojna i kule

Legwan Zakończyliśmy sezon zawodów halowych O. i powoli przygotowujemy się do sezonu otwartego. Od kwietnia O. będzie na 3-miesięcznym zgrupowaniu w innym klubie i będzie to dość pracowity okres dla niej i pewnie też dla nas.

W grupie dzieciaków jest przedziwny podział na 2 podgrupy po 3 i 2 dziewczyny. O. znalazła wspólny język z młodszą dziewczynką i nie bierze udziału w głupawych wyskokach drugiej grupy. Cieszy mnie to, bo wykazuje się dojrzałością w dobieraniu sobie znajomych.

To bydle obok, to legwan koleżanki O. Wpisuje się on fajnie w jej marzenia o kameleonie, które na szczęście się nie ziściły, bo nie wiem, jak bym zniósł gada w domu. Wystarcza mi kot, który wybiega z łazienki ciągnąc za sobą czasami wagoniki, które gubi na podłodze w pokoju, co jest normalnym zachowaniem kota – u MinBeat więcej o wagonikach.

B. ostatnio u nas spędził noc. Zasuwa o kulach nawet po schodach, choć lepiej w dół niż do góry. Wczoraj graliśmy w karty – w wojnę przez prawie 2 godziny. Po 1.5 godziny miałem już dość, ale że zostały mi same blotki, to miałem nadzieję na szybkie zakończenie, a tu WOJNA i wygrałem asa. Jeszcze ze 20 minut się męczyłem, żeby przegrać ;) Oprócz wojny bardzo B. wciągnęła gierka w symulację wyścigów konnych, którą zamieściłem na poradniku.

Ogólnie miły weekend, a następny świąteczny. Mam ochotę na taki weekend bez żadnych zobowiązań.