Perypetie szkolne
Więcej zajęć ostatnio i brakuje czasu na pisanie notek na bloga, a trochę się działo w ostatnich dniach.
Święta spędziliśmy wspólnie z B., choć O. trochę bardziej przy lekcjach, bo zawaliła kilka przedmiotów. Przed Świętami padło pytanie – Przeczytałaś „Syzyfowe prace?”. Odpowiedź była wiadoma – nie. A omawiacie na lekcjach? – Noooo, chyba taaaak. A minął tydzieńod kiedy otrzymałem podobną odpowiedź od O. na temat tej lektury. A. się lekko wkurzyła i pogoniła O. do czytania, a mnie poprosiła, żebym przeszedł się następnego dnia do szkoły i porozmawiał z wychowawczynią. No i dowiedziałem się o jakichś jedynkach, o tym, że „Syzyfowe prace” omawiają i są po sprawdzianie z treści, że klasówka z chemii poszła nie za bardzo i spisałem sobie oceny ze wszystkich przedmiotów. Wywiadówka była tydzień wcześniej i O. nie dała karteczki z ocenami – chciała ukryć kilka złych ocen. No i w efekcie dostała szlaban na komputer i treningi na tydzień, telewizja ograniczona do 1 wartościowego filmu i nakaz przeczytania następnej lektury oraz poprawienia kiepskich ocen. Następną lekturę, czyli „Stowarzyszenie umarłych poetów” O. przeczytała w 2 dni, siedziała jak mróweczka przy lekcjach i o dziwo po 2 dniach była całkiem zadowolona z takiego trybu życia. Oceny poprawia, zresztą jest dobrą uczennicą i przynosi głównie 5 i 6, więc bardzo się nie martwiliśmy, ale wyszło na to, że był to dobry moment na szybką i zdecydowaną reakcję.
Teraz O. jest na 3-miesięcznym zgrupowaniu w sąsiednim klubie i na pewno będzie trzeba nieco przeorganizować życie, a i lekcji trzeba będzie bardziej pilnować.
B. po prawie miesiącu wrócił wczoraj do szkoły. Nie chodził do niej w gipsie, bo zbyt łatwo mógłby sobie zrobić krzywdę przy tych biegających i nie zwracających na nikogo dzieciakach. W piątek zdjęli mu gips i powoli dochodzi do sprawności. Na szczęście odrabiał lekcje regularnie i nie ma zbyt wielkich zaległości. Zresztą w II klasie podstawówki te zaległości wielkie nie mogą być.
Oczywiście przy okazji kary dla O. mieliśmy niewielki problem rodzicielski, bo ja utrzymywałem, że trzeba być konsekwentnym i skoro ma szlaban na treningi, to nie powinna na nie jeździć, a A. trochę 2 dni później zaczęła mięknąć, ale w sumie wyszło na moje i chyba dobrze. Czasem wydaje mi się, że jestem dla O. zbyt surowy, co zarzuca mi A., ale ja nie odbieram tego w kategoriach surowości, lecz konsekwencji. Skoro się coś ustala, to należy się tego trzymać.
Przy okazji zmieniłem trochę zdanie o wychowawczyni O., która w rozmowie w cztery oczy zupełnie pozytywne wrażenie na mnie zrobiła. Dzieciakom się wydaje, że ona niewiele wie, co się u nich dzieje, a to jest bardzo mylne przeczucie.
Foto:cheryl lee