Dawno nie pisałem, co się dzieje u moich dzieci. A działo się dużo, ale nie będę wszystkiego opisywał, bo to już przeszłość w sumie. Jeśli chodzi o B., to wypracowaliśmy już standard naszych spotkań i zachowujemy od wielu miesięcy ten sam rytm, a to dzięki temu, że ja mam jednak dość luźne godziny pracy i mogę go odbierać ze szkoły zaraz po skończeniu lekcji. B. dalej chodzi na aikido i świetnie mu idzie. Ostatnio dostał od dziadków rower i jak jest u nas na weekend, to zabieram jego rower do siebie i staramy się wybierać na wypady rowerowe. Niedługo wakacje, to może częściej będziemy razem jeździć. (o rowerze już pisałem
)
O. ciągle na treningach i zawodach. Ostatnio co 2 tygodnie zawody, więc weekendy dość pracowite dla niej i dla nas, bo też jeździmy - A. jako mama i pomocnik, a ja jako trener grupy. O. zrezygnowała z wycieczki szkolnej na rzecz zawodów w tę sobotę, trochę chyba żałuje, ale skoro przygotowuje się do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, to dodatkowy start zawsze zbliża ją do kwalifikacji.
Byliśmy kiedyś u dziadków i O. dopadła do starej maszyny do pisania. Napisała kilka słów i pyta “a gdzie jest Enter?”. Znak czasu ![]()
Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.


