Ojciec i ojczym

Blog ojca siedmiolatka i ojczyma czternastolatki

25 listopada 2008

“Nie widzę powodu …”

W sobotę byliśmy na chrzcie B. Był bardzo zdenerwowany, ale chyba nie bardziej ode mnie. Po całej akcji postanowiłem nie mieszać się i po prostu być. Ogólnie ceremonia kameralna, kilka osób z najbliższej rodziny, którzy w zasadzie udawali, że mnie nie widzą. Oprócz ex-szwagierki i ex-szwagra i ich córki, którzy traktują mnie dość serdecznie.

Po ceremonii zostaliśmy z A. i O. w kościele, chwilę porozmawiałem z księdzem i mu podziękowałem za to, że dzięki niemu mogłem uczestniczyć w tym święcie mojego syna.

W poniedziałek postanowiłem, że warto by było porozmawiać z matką B. o nim, o jego przyszłości, o wychowaniu. Zwłaszcza że ma nowego partnera, który w dużym stopniu będzie miał wpływ na B. Przyjechali po B. i spokojnie poprosiłem ją o spotkanie. Usłyszałem - “Nie widzę powodu, żeby się spotykać i rozmawiać. Napisz mi o co ci chodzi”.

Chyba chodzi jej o SMS. No tak - to najlepszy sposób omawiania spraw wychowania dziecka.

stajenka1.jpg


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
17 listopada 2008

Sprawy duchowe

Muszę się podzielić w Wami ostatnimi dość burzliwymi przeżyciami, które mnie spotkały, a których podłoża zupełnie nie ogarniam. Najlepiej zacznę od początku.

Jestem niewierzący, ale nie jestem wojującym antykatolikiem. Jak już wcześniej pisałem, B. miał wolny wybór, jeśli chodziło o lekcje religii. Zdecydował się na nie nie chodzić. Gdy rozwodziliśmy się z jego matką, ona stwierdziła, że chce go ochrzcić i wychowywać w duchu katolickim. Powiedziałem jej wtedy, że najpierw ona sama musi żyć w ten sposób, żeby mogła dać sobą przykład dziecku, żeby umiała odpowiadać na jego pytania dotyczące wiary. I na tym stanęło. B. na religię nie chodzi, wierzyć może i wierzy, a może i nie - no bo co taki 9-latek może wiedzieć, jak nie był wychowywany w wierze?

Kilka dni temu B. powiedział mi w luźnej rozmowie i przypadkiem, że 22.11 będzie miał chrzest. Mnie jakby ktoś w łeb strzelił. Ponieważ rzeczony weekend miał być “mój”, to napisałem SMS-em do matki B. co z weekendem. Odpowiedziała, żeB. zostanie w domu. Ja na to - dlaczego? “Bo mamy zaplanowany” - dostałem odpowiedź. Stąd ewidentny wniosek, że mnie nie miała zamiaru poinformować o chrzcie mojego syna. A że B. nie wiedział o której godzinie i w jakim kościele, to postanowiłem zadzwonić do proboszcza ich parafii.

Proboszcz moim telefonem był dość zszokowany, bo matka B. powiedziała mu, że ja się synem nie interesuję i mnie na chrzcie nie będzie. Jak mu wyjaśniłem, że jest to absolutnie nieprawda, że ona ukrywała ten fakt przede mną i że nie mam nic przeciwko przystąpienia B. do chrztu, jeśli tego chce, proboszcz stwierdził, że w tej sytuacji on czuje się oszukany i nie wie, czy dojdzie w ogóle do sakramentu w wyznaczonym terminie, zwłaszcza że nie dostał jeszcze żadnych dokumentów. Stwierdził, że zadzwoni do niej i dowie się, jak ona sobie to wyobraża i poprosi o wyjaśnienia.

Chyba zadzwonił, bo wczoraj ona do mnie zadzwoniła i wykrzyczała, że jej brużdżę i że poda mnie do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich. Przyznam, że mnie mocno zdenerwowała, ale pocieszyłem się, że będzie zabawnie wezwać księdza proboszcza na świadka do sądu.

Czekam na dalszy ciąg wydarzeń. Mam tylko nadzieję, że wykryte oszustwo i to że matka wyszła na idiotkę nie skupi się na B. Bardzo możliwe, że ona mu będzie robiła wymówki, że mi “się wygadał”.

krzyz1.jpg


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
17 listopada 2008

Podsumowanie wakacji

 Ten wpis zacząłem już jakiś czas temu, ale coś mnie oderwało.

Wakacje się skończyły, wróciliśmy do codzienności szkolno-zawodowej, czas więc w skrócie napisać, co robiliśmy i jak się bawiliśmy.

Spędziliśmy tydzień wspólnie, całą bandą w Dziwnowie. Pogoda okazała się łaskawsza niż zapowiadano to w prognozach telewizyjno-internetowych. W Dziwnowie zatrzymaliśmy się w Ośrodku Wczasowym Zastal, który serdecznie polecam poszukującym spokoju, bliskości morza, smacznych posiłków o określonych porach i atmosfery wczasów z FWP.

Chciałem tu trochę ponarzekać na  różne miejsca, ale to w innym wpisie. Ogólnie wakacje już pachną zeszłorocznym śniegiem, więc nie ma co do nich wracać. Było fajnie i tyle.

zachod.jpg


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
|
web stats stat24