W sobotę byliśmy na chrzcie B. Był bardzo zdenerwowany, ale chyba nie bardziej ode mnie. Po całej akcji postanowiłem nie mieszać się i po prostu być. Ogólnie ceremonia kameralna, kilka osób z najbliższej rodziny, którzy w zasadzie udawali, że mnie nie widzą. Oprócz ex-szwagierki i ex-szwagra i ich córki, którzy traktują mnie dość serdecznie.
Po ceremonii zostaliśmy z A. i O. w kościele, chwilę porozmawiałem z księdzem i mu podziękowałem za to, że dzięki niemu mogłem uczestniczyć w tym święcie mojego syna.
W poniedziałek postanowiłem, że warto by było porozmawiać z matką B. o nim, o jego przyszłości, o wychowaniu. Zwłaszcza że ma nowego partnera, który w dużym stopniu będzie miał wpływ na B. Przyjechali po B. i spokojnie poprosiłem ją o spotkanie. Usłyszałem - “Nie widzę powodu, żeby się spotykać i rozmawiać. Napisz mi o co ci chodzi”.
Chyba chodzi jej o SMS. No tak - to najlepszy sposób omawiania spraw wychowania dziecka.

Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.

No nie , tym mnie rozsmieszyles.
Dziwi mnie takie zachowanie. Podobnie zachowuje sie ex malzonka mojego meza. Nie dosc ze nie informuje go o niczym co wiaze sie z dziecmi to jeszcze nastawia dzieci przeciwko ojcu wymyslajac niesamowite o nim opowiesci …Zalosne , nie nie ?
Wiem, że to śmieszne. Pewnie z dystansu też bym się śmiał, ale ponieważ mnie to tak mocno dotyka, to przez ostatnie 3 noce ledwo spałem aż wczoraj wziąłem tabletkę na sen. Szkoda słów …
szkoda, że tak trudno jest rozdzielić problem od Osoby, zwłaszcza, że najbardziej na tym cierpi własny potomek