W sobotę byliśmy na chrzcie B. Był bardzo zdenerwowany, ale chyba nie bardziej ode mnie. Po całej akcji postanowiłem nie mieszać się i po prostu być. Ogólnie ceremonia kameralna, kilka osób z najbliższej rodziny, którzy w zasadzie udawali, że mnie nie widzą. Oprócz ex-szwagierki i ex-szwagra i ich córki, którzy traktują mnie dość serdecznie.

Po ceremonii zostaliśmy z A. i O. w kościele, chwilę porozmawiałem z księdzem i mu podziękowałem za to, że dzięki niemu mogłem uczestniczyć w tym święcie mojego syna.

W poniedziałek postanowiłem, że warto by było porozmawiać z matką B. o nim, o jego przyszłości, o wychowaniu. Zwłaszcza że ma nowego partnera, który w dużym stopniu będzie miał wpływ na B. Przyjechali po B. i spokojnie poprosiłem ją o spotkanie. Usłyszałem - “Nie widzę powodu, żeby się spotykać i rozmawiać. Napisz mi o co ci chodzi”.

Chyba chodzi jej o SMS. No tak - to najlepszy sposób omawiania spraw wychowania dziecka.

stajenka1.jpg


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.