Ojciec i ojczym

Blog ojca siedmiolatka i ojczyma czternastolatki

28 stycznia 2009

Urodziny B.

B. miał wczoraj urodziny - dziewiąte. Powinienem pewnie zmienić podtytuł tego bloga, bo dzieci mi rosną. Ale zostanie, jak jest. O. ma już 16, B. - 9.

W weekend B. był u nas i w sobotę był na imprezie urodzinowej u kolegi. Potem pytał, czy on też będzie miał imprezę. Chciałem się jakoś porozumieć w tej sprawie z jego matką, ale ona nie raczy nawet zapytać, co robiliśmy, więc jakoś się nie złożyło. W poniedziałek popłakał się, “bo to najgorsze jego urodziny, bo nie będzie miał nawet imprezy, a wszyscy koledzy mają”. Zapytałem go, dlaczego. “Bo mama nie ma pieniędzy”. No to się lekko wkurzyłem, ale zapewniłem go, że my mu zorganizujemy imprezkę.

Raz dwa zadzwoniłem do kręgielni i zarezerwowałem salę na sobotę, kiedy będzie u mnie. Okazało się, że pakiet urodzinowy (tory  do kręgli, soki, czipsy, orzeszki i szampan) kosztują 150 zł, tort we własnym zakresie, parę złotych dla każdego gościa na automaty i całość zamknie się pewnie w 250 zł. B. powiedział, że dołoży ze swoich (ma odłożone) 150 zł. Powiedziałem mu, że to nie jest taki wielki koszt, żeby musiał dokładać ze swoich. Od razu mu się humor polepszył. Dziś zrobiłem mu zaproszenia dla gości.

Aż się prosi o komentarz postawa matki, która dziecku wmawia, że nie ma pieniędzy pracując na dwóch nieźle płatnych etatach, mieszkając z facetem, który też ma pensję i dorabia na ściance wspinaczkowej, a wakacje planują we Włoszech. No cóż - my do Włoch nie pojedziemy. Zresztą 9-latkowi chyba bardziej zależy na imprezie urodzinowej niż na wakacjach we Włoszech.

Chciałoby się dzieciom dać wszystko, ale nie zawsze można. Można jednak im osłodzić pewne braki, a taką osłodą może być choćby zorganizowanie imprezy, czy też jakiegoś wspólnego wyjścia.

zebry.jpg


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
13 stycznia 2009

Głupota ludzka, czyli gdzie tu zaparkować

Ostatnio głośno w moim mieście o kierowcach parkujących na osiedlowych uliczkach w taki sposób, że straż pożarna nie jest w stanie podjechać pod palący się blok. Mnie to też drażni - pod moim oknem jest wjazd dla śmieciarek i właśnie dla straży, gdyby się paliło, ale zawsze wieczorem jest zastawiony. Często już służby śmieciowe trąbiły mi rano pod oknem, żeby ktoś samochód zabrał.

Mnie się wydawało, że policja mogłaby sprawę załatwić. Ale NIE! Droga jest spółdzielcza, więc policja ukarać takiego barana jednego z drugim nie może. Hmmm. Dziwne. Czyli, jeśli na terenie spółdzielni ktoś coś ukradnie, to policja też nie może? Polska to dziwny kraj.

Obserwuję też pod blokiem metodę parkowania wzdłuż ulicy. Większość “kierowców” potrzebuje co najmniej 1 metra z przodu i 1 metra z tyłu samochodu. I tym sposobem każdy samochód zajmuje miejsce 1.5 samochodu. No i nie można znaleźć miejsca do zaparkowania, więc stawiają na trawnikach i placu zabaw.

Tydzień temu była śnieżyca - nie ma co gadać - działo się. Firma się nie sprawiła itp itd. A wczoraj rano służby miejskie odśnieżyły nam schody pod blokiem. Acha - pochwała należy się paniom sprzątaczkom ze spółdzielni - spółdzielcze chodniki wokół bloku cały czas czarne i posypane. Czyli jednak można. Szkoda, że na miejskich chodnikach ciągle śnieg i błoto.

A może zacznę umieszczać zdjęcia tych pacanów, co parkują w niedozwolonych miejscach i blokują wjazd straży? Czy to zgodne z prawem?

Boniek w wyścigu kłusaków!

Szok :)


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.
|
web stats stat24