Ostatnio głośno w moim mieście o kierowcach parkujących na osiedlowych uliczkach w taki sposób, że straż pożarna nie jest w stanie podjechać pod palący się blok. Mnie to też drażni - pod moim oknem jest wjazd dla śmieciarek i właśnie dla straży, gdyby się paliło, ale zawsze wieczorem jest zastawiony. Często już służby śmieciowe trąbiły mi rano pod oknem, żeby ktoś samochód zabrał.

Mnie się wydawało, że policja mogłaby sprawę załatwić. Ale NIE! Droga jest spółdzielcza, więc policja ukarać takiego barana jednego z drugim nie może. Hmmm. Dziwne. Czyli, jeśli na terenie spółdzielni ktoś coś ukradnie, to policja też nie może? Polska to dziwny kraj.

Obserwuję też pod blokiem metodę parkowania wzdłuż ulicy. Większość “kierowców” potrzebuje co najmniej 1 metra z przodu i 1 metra z tyłu samochodu. I tym sposobem każdy samochód zajmuje miejsce 1.5 samochodu. No i nie można znaleźć miejsca do zaparkowania, więc stawiają na trawnikach i placu zabaw.

Tydzień temu była śnieżyca - nie ma co gadać - działo się. Firma się nie sprawiła itp itd. A wczoraj rano służby miejskie odśnieżyły nam schody pod blokiem. Acha - pochwała należy się paniom sprzątaczkom ze spółdzielni - spółdzielcze chodniki wokół bloku cały czas czarne i posypane. Czyli jednak można. Szkoda, że na miejskich chodnikach ciągle śnieg i błoto.

A może zacznę umieszczać zdjęcia tych pacanów, co parkują w niedozwolonych miejscach i blokują wjazd straży? Czy to zgodne z prawem?

Boniek w wyścigu kłusaków!

Szok :)


Ten wpis pochodzi z bloga Ojciec i ojczym.