Bez tabu? No chyba nie dla dziesięciolatków, czyli cipki i siusiaki

Wybraliśmy się dziś z A. i B. do empiku, żeby kupić B. jakąś książkę z okazji ładnego świadectwa. Podczas gdy B. przeglądał książki, ja szperałem na innej półce z literaturą dla dzieci i ze zdziwieniem pośród bajek dla kilkulatków znalazłem dwie pozycje (no tak już mnie te książeczki nakierowały na odpowiednie tory):

Wielka księga cipek

Wielka księga siusiaków

wielka księga cipek i siusiaków

I nie byłoby żadnego zdziwienia, gdyby te pozycje stały wśród książek dla dorosłych wśród pozycji o dzieciach albo w dziale dla młodzieży. Ale stały koło książek typu „Przygody Sama i Bonifacego”, czy „Słownik obrazkowy Misia i Tygryska”.

Miła pani z obsługi przekonała nas, że to jest odpowiednia półka, bo to są książki dla dziesięciolatków. Hmmm ….

Kilka stron z „Wielkiej księgi cipek”:

nazwy cipek

o masturbacji

No i na koniec, jak to dziesięciolatka znalazła swój punkt G

punkt g

Daleko jestem od wszelkiej dewocji, ale nie chciałbym, żeby moje dziecko nieświadomie natrafiło na te książki, które może są edukacyjne, ale moim zdaniem nie w tym wieku. A na poparcie moich słów cytat z wywiadu z dr Alicją Długołęcką, seksuolożką i edukatorką seksualną, uczennicą prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza:

Zarówno „Wielka księga siusiaków”, jak i „Wielka księga cipek” to książki popularne, które mogą być pomocne dla rodziców we wprowadzaniu dzieci w świat seksualności, jak i przydatne dla samej młodzieży. Obydwie książki są przeznaczone dla dzieci będących już w okresie dojrzewania i stanowią dobra przeciwwagę dla internetowej edukacji.” (podkreślenia moje)

Cały wywiad można przeczytać tutaj:

„Wielka księga cipek” – edukacja seksualna po polsku

Ciekaw jestem, co Wy na to.