Reaktywacja
Po wielu perypetiach, z których najmniej przykrym okazał się drugi rozwód, mam wreszcie dom dla mnie i mojego syna. B. ma wreszcie swój pokój u mnie, czuje się w nowym domu świetnie. Ostatnio spędził weekend u mnie razem ze swoim kolegą. Bardzo się ucieszył, że może przyprowadzać kolegów, którzy zostaną na noc lub dwie.
Myślę, że po tej długiej przerwie znowu zacznę pisać.
Trochę zmian w moim życiu zaszło w ciągu ostatniego roku – nawet więcej. Jak widać z pierwszego zdania tego wpisu – moje małżeństwo się rozpadło. Nie będę dziś roztrząsał powodów, ale wystarczy że powiem – ulżyło mi. A sama rozprawa i zachowanie pozwanej tylko mnie utwierdziło w mojej decyzji.
Rozwodów to Ty pewnie na jakiś czas będziesz miał dosyć. Ja teraz trzymam kciuki za powodzenie Twojej „reaktywacji”, bo to nie jest łatwe, sam się z tym borykam.
Oj niełatwe niełatwe. Trochę spraw mi się nawarstwiło i za nic nie mam czasu na pisanie
Mnie praca pochłonęła. Zespół zmniejszył się o 50% (długie zwolnienie i ciąża), najlepiej gdybyśmy 24h w pracy spędzali. O pisaniu tylko pomyśleć mogę pòki co. Nadzieja na stopniową poprawę od stycznia. Ale na pisanie sama przerwa świąteczna może wystarczy